Przejdź do treści
Strona główna » Nigdy nie jesteśmy tylko we własnym polu

Nigdy nie jesteśmy tylko we własnym polu

Pole informacyjne

O informacjach, które nie zaczynają się i nie kończą na jednostce

Lubimy myśleć o sobie jak o odrębnych, autonomicznych jednostkach. Mówimy: moje emocje, moje przekonania, moje decyzje, moja historia. I oczywiście każda osoba ma własne doświadczenia, własną pamięć i niepowtarzalny sposób reagowania na świat. Tyle że żaden człowiek nie rozwija się w próżni.

Zanim zaczęliśmy świadomie wybierać, byliśmy już częścią rodziny posiadającej własną historię. Urodziliśmy się w określonym kraju, kulturze i języku. Weszliśmy do miejsc, społeczności i organizacji, które istniały przed nami. Każde z nich miało już swoje zasady, napięcia, pamięć i sposób rozumienia rzeczywistości.

Dlatego, patrząc na człowieka, możemy dostrzec nie tylko jego indywidualną historię, ale również większe konteksty, w których ta historia się rozgrywa. W pracy z polem informacyjnym nazwałabym je polami, w których jesteśmy zanurzeni.

Nie oznacza to, że wszystko, czego doświadczamy, pochodzi z zewnątrz albo że większe systemy odbierają nam wolność wyboru. Oznacza jedynie, że granica pomiędzy tym, co osobiste, a tym, co wspólne, nie zawsze jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

Pole jako niewidzialny kontekst

Słowo „pole” może być rozumiane na wiele sposobów. W fizyce ma określone, precyzyjne znaczenie. W psychologii, socjologii, filozofii czy podejściu systemowym jest również używane jako opis przestrzeni relacji, wpływów i informacji, których nie da się sprowadzić do jednej osoby.

Kurt Lewin, jeden z twórców psychologii społecznej, uważał, że zachowanie człowieka jest funkcją zarówno jego samego, jak i środowiska, w którym w danym momencie się znajduje. Żeby zrozumieć człowieka, nie wystarczy więc przyjrzeć się jego cechom. Trzeba zobaczyć całą sytuację: relacje, presję, możliwości, przeszkody, oczekiwania i znaczenia, które są w niej obecne.

W analizie grupowej S.H. Foulkes posługiwał się z kolei pojęciem matrycy grupowej. Opisywał ją jako sieć komunikacji i relacji, na której opiera się sposób rozumienia wszystkiego, co wydarza się w danej grupie. Część tej komunikacji jest świadoma i wypowiedziana. Znaczna część pozostaje jednak niewerbalna, automatyczna albo tak oczywista dla członków grupy, że nikt jej nawet nie zauważa.

Wystarczy wejść do nowego środowiska, aby po pewnym czasie zacząć wyczuwać jego reguły. Nikt nie musi wyraźnie powiedzieć, że o określonych sprawach się nie rozmawia, że pewnych pytań lepiej nie zadawać albo że jedna osoba ma w grupie większy wpływ, niż wynikałoby to z jej formalnej pozycji. Ta wiedza może nigdy nie zostać zapisana ani nazwana, a mimo to wpływa na zachowanie ludzi.

Właśnie w takim znaczeniu możemy mówić o polu jako o niewidzialnym kontekście. Nie widzimy go bezpośrednio, ale rozpoznajemy jego działanie poprzez powtarzające się reakcje, relacje, napięcia, decyzje i sposoby interpretowania wydarzeń.

Jedna osoba, wiele pól

Pole indywidualne nie istnieje obok wszystkich pozostałych pól, jak osobna, szczelnie zamknięta przestrzeń. Jest raczej miejscem, w którym spotykają się różne poziomy informacji. Możemy jednocześnie należeć do:

  • własnego systemu rodzinnego,
  • związku lub innej ważnej relacji,
  • określonego środowiska zawodowego,
  • firmy lub instytucji,
  • lokalnej społeczności i regionu,
  • kultury i kraju,
  • wspólnoty religijnej, światopoglądowej albo zawodowej,
  • pokolenia, które ma własne doświadczenia i język.

Każde z tych pól może przekazywać inne komunikaty. Rodzina może cenić bezpieczeństwo, środowisko zawodowe — rywalizację, a kultura, w której żyjemy — wytrzymałość i obowiązek. Jedna część systemu może zachęcać do zmiany, podczas gdy inna będzie broniła tego, co znane.

To może tłumaczyć, dlaczego podjęcie pozornie prostej decyzji bywa tak trudne. Na poziomie świadomym człowiek wie, czego chce. Jednak jego wybór nie dotyczy wyłącznie teraźniejszości. Może równocześnie dotykać rodzinnej lojalności, przynależności do grupy, dawnych doświadczeń zagrożenia albo przekonania, że przekroczenie pewnej granicy naruszy istniejący porządek.

Pole rodziny — historia, która się zaczęła przed nami

Rodzina jest pierwszym większym systemem, którego stajemy się częścią. Zanim poznamy jej historię, uczymy się jej sposobu reagowania na świat. Obserwujemy, jak bliscy przeżywają konflikt, stratę, pieniądze, sukces, odpoczynek, chorobę czy bliskość. Przejmujemy język, ale również przemilczenia. Dowiadujemy się, które emocje można wyrażać, a które lepiej ukryć.

Murray Bowen opisywał rodzinę jako system emocjonalny, w którym reakcje jednej osoby wpływają na funkcjonowanie pozostałych. Zwracał także uwagę na proces przekazu międzypokoleniowego. Kolejne pokolenia nie dziedziczą wyłącznie genów i majątku. Przejmują też sposoby tworzenia relacji, reagowania na napięcie, radzenia sobie z bliskością i oddzielaniem się od innych.

Nie wszystko musi zostać opowiedziane, aby nadal organizować życie rodziny. Nienazwana strata, nagłe bankructwo, wykluczenie jednego z członków, migracja, zerwana relacja albo długo skrywany konflikt mogą zmienić sposób funkcjonowania systemu na wiele lat.

W praktyce często widzę to bardzo konkretnie. Zgłasza się osoba, która nie potrafi pozwolić sobie na odpoczynek, a każda chwila bezczynności wywołuje u niej niepokój, jakby coś przegapiała albo na coś nie zasłużyła. Sama nie ma pojęcia, skąd to się bierze. W jej życiu nie wydarzyło się nic, co by to tłumaczyło. Dopiero spojrzenie na szerszy kontekst rodzinny pokazuje, że kilka pokoleń wcześniej odpoczynek był po prostu niedostępny, ponieważ trzeba było przetrwać. Czujność i praca stały się jedynym bezpiecznym sposobem bycia. Ten wzorzec nie został nigdy nazwany, ale wciąż organizuje reakcje kogoś, kto o nim nawet nie słyszał.

Nie oznacza to, że każda trudność ma rodowe źródło. Jednak pytanie o to, czy dany temat naprawdę rozpoczął się w życiu konkretnej osoby, może otworzyć szerszą perspektywę. Szczególnie wtedy, gdy reakcja wydaje się nieproporcjonalna do aktualnej sytuacji albo ten sam schemat powraca u różnych członków rodziny.

Grupa tworzy coś, czego nie wnosi żadna pojedyncza osoba

Każda grupa ma własny klimat. Może sprzyjać otwartości albo ostrożności, wzmacniać kreatywność lub blokować inicjatywę. Nie da się go w pełni wyjaśnić, analizując oddzielnie charaktery wszystkich uczestników.

Kiedy ludzie spotykają się przez dłuższy czas, powstaje pomiędzy nimi dynamiczna sieć. Pojawiają się role, sojusze, oczekiwania i tematy, których grupa unika. Tworzy się wspólna pamięć tego, co wcześniej przyniosło powodzenie, a co zakończyło się konfliktem lub porażką.

Nowa osoba wchodząca do grupy trafia więc w historię, której nie zna. Może zacząć reagować na napięcia powstałe długo przed jej pojawieniem się. Może również nieświadomie wejść w rolę pełnioną wcześniej przez kogoś innego.

Dotyczy to grup terapeutycznych, zespołów, szkół, stowarzyszeń, społeczności, a także przedsiębiorstw. Firma jest tutaj szczególnie interesującym przykładem, ponieważ posiada nie tylko aktualnych pracowników, lecz również moment założenia, pierwotną intencję, historię zmian, sukcesów, kryzysów i odejść. To jednak temat wymagający osobnego spojrzenia.

Czy miejsce również ma swoje pole?

Nie wszystkie miejsca odbieramy tak samo. Jedne dają poczucie spokoju i bezpieczeństwa, inne uruchamiają napięcie, choć nie zawsze potrafimy od razu powiedzieć dlaczego. Wpływa na to architektura, światło, dźwięk, zapach i organizacja przestrzeni, ale nie tylko.

W fenomenologii architektury pojawia się pojęcie genius loci — ducha miejsca. Oznacza ono nie tyle nadprzyrodzoną obecność, ile wyjątkowy charakter przestrzeni tworzony przez krajobraz, architekturę, historię, funkcję i ludzkie doświadczenia.

Budynek nie jest wyłącznie neutralnym pojemnikiem, w którym rozgrywają się zdarzenia. Z czasem staje się częścią ich kontekstu. Ludzie nadają mu znaczenia, tworzą w nim określone relacje, powtarzają rytuały i zapamiętują doświadczenia. Przestrzeń wpływa na nich, a oni wpływają na sposób, w jaki jest ona później odczuwana i używana.

Inaczej funkcjonuje miejsce stworzone z intencją odpoczynku, inaczej przestrzeń przez wiele lat związana z kontrolą, pośpiechem czy silnym napięciem. Nawet po zmianie właściciela lub przeznaczenia budynku pewne sposoby korzystania z niego mogą powracać, jeśli nie zostanie ustanowiony nowy porządek i nowe znaczenie.

Nie chodzi o proste stwierdzenie, że „ściany pamiętają”. Bardziej trafne wydaje się pytanie, czy miejsca mogą gromadzić ślady historii poprzez znaczenia, relacje i powtarzane w nich doświadczenia oraz czy człowiek wchodzący do takiej przestrzeni zawsze zaczyna od zupełnie czystej karty.

Kultura uczy nas, jak rozumieć świat

Kultura nie sprowadza się do kuchni, muzyki, obyczajów i świąt. Przekazuje również sposoby interpretowania rzeczywistości. Podpowiada, czym jest sukces, jak powinien wyglądać dobry człowiek, komu można ufać, czy świat jest bezpieczny i czego należy się obawiać.

Émile Durkheim określał wspólne dla społeczeństwa przekonania, wartości i postawy mianem świadomości zbiorowej. Maurice Halbwachs pisał natomiast o pamięci zbiorowej. Zwracał uwagę, że grupy nie tylko pamiętają określone wydarzenia, ale także wybierają sposób, w jaki będą o nich opowiadać. Pamięć zbiorowa nie jest więc archiwum wszystkich faktów. Jest żywą opowieścią, poprzez którą wspólnota rozumie swoją przeszłość i teraźniejszość.

Jan Assmann pokazywał, że taka pamięć może być przenoszona znacznie dłużej niż życie jednego pokolenia. Służą temu teksty, symbole, rytuały, pomniki, rocznice i opowieści. Z czasem stają się one częścią tożsamości grupy — również dla osób, które nie doświadczyły danych wydarzeń osobiście.

To pozwala inaczej spojrzeć na pole kraju. Nie tworzą go wyłącznie emocje ludzi żyjących w nim obecnie. Obecne są w nim także doświadczenia historyczne, utrwalone symbole, społeczne podziały, powtarzane narracje, przemilczenia oraz wyobrażenia o tym, kim jesteśmy jako wspólnota.

Kompleks kulturowy — kiedy historia nadal wywołuje emocje

C.G. Jung stworzył pojęcie nieświadomości zbiorowej, odnosząc je przede wszystkim do uniwersalnych wzorców i symboli obecnych w ludzkiej psychice. Późniejsi autorzy związani z psychologią analityczną zaczęli jednak przyglądać się również temu, co charakterystyczne dla poszczególnych kultur i narodów.

Thomas Singer i Samuel Kimbles opisali pojęcie kompleksu kulturowego. Podobnie jak kompleks osobisty, jest on zorganizowany wokół silnego emocjonalnego rdzenia. Tyle że nie należy do jednej osoby. Żyje w pamięci, opowieściach i reakcjach większej grupy.

Kompleks kulturowy może obejmować zarówno doświadczenie krzywdy, zagrożenia i utraty, jak i zbiorową dumę czy przekonanie o szczególnej misji. Może pozostawać przez pewien czas mniej widoczny, a następnie zostać uruchomiony przez wydarzenie przypominające dawną sytuację. Wtedy aktualne fakty zaczynają być interpretowane przez filtr wcześniejszej historii.

W książce Cultural Complexes in Europe jeden z rozdziałów poświęcono Polsce. Małgorzata Kalinowska opisuje figurę cierpiącego bohatera i mesjanizm jako elementy polskiego kompleksu kulturowego. Michał Bilewicz w książce Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości analizuje z kolei, jak trudna historia i pamięć zbiorowa wpływają na współczesne myślenie Polaków.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy Polak przeżywa historię kraju w taki sam sposób. Pole kulturowe nie jest opisem charakteru wszystkich obywateli. Jest raczej zbiorem silnych narracji i wzorców, z którymi poszczególne osoby mogą być związane w różnym stopniu — mogą je powtarzać, odrzucać, przekształcać albo nawet nie zdawać sobie sprawy z ich obecności.

Możemy jednak zadać pytania: czy w kulturze długo kształtowanej przez walkę i utratę spokój może wydawać się mniej naturalny niż mobilizacja? Czy odpoczynek musi zostać wcześniej „zasłużony”, a poczucie bezpieczeństwa jest trudne do przyjęcia, jeżeli przez pokolenia bardziej użyteczna była czujność?

Nie są to twierdzenia o wszystkich osobach należących do danej kultury. Są to pytania o możliwe informacje obecne w większym polu i o to, w jaki sposób mogą one spotykać się z indywidualną historią człowieka.

Od pola kultury do pola całej ludzkości

Kobieta na rozdrożu

Jeśli poszerzymy perspektywę jeszcze bardziej, pojawia się pytanie o wzorce wspólne nie tylko jednemu narodowi, ale całej ludzkości. Jung dostrzegał je w powtarzających się archetypach, motywach mitologicznych i symbolach pojawiających się niezależnie w różnych kulturach.

Pierre Teilhard de Chardin i Władimir Wiernadski posługiwali się pojęciem noosfery — sfery ludzkiej myśli rozwijającej się ponad biosferą. Współcześnie można zobaczyć jej bardzo konkretny wymiar w globalnym obiegu informacji. Idee, emocje i interpretacje wydarzeń przekraczają granice w ciągu kilku sekund, a lokalne zdarzenie może niemal natychmiast wpłynąć na ludzi po drugiej stronie świata.

Rupert Sheldrake poszedł dalej, proponując hipotezę pól morficznych i rezonansu morficznego. Według niej natura posiada rodzaj pamięci, a powtarzające się wzorce stają się łatwiejsze do odtworzenia przez kolejne podobne systemy. Każda jednostka miałaby jednocześnie korzystać z pamięci zbiorowej i wnosić do niej własne doświadczenie.

Jeszcze szerszą koncepcję przedstawił Ervin Laszlo, opisując wszechświat jako system połączony poprzez uniwersalne pole informacji. Są to modele filozoficzne i hipotetyczne, a nie jednoznaczne rozstrzygnięcia dotyczące natury rzeczywistości. Pokazują jednak, że próby opisania informacji wykraczającej poza pojedynczy organizm pojawiają się w wielu odmiennych nurtach.

Większe pole nie oznacza braku wpływu

Myśl o polach rodzinnych, społecznych czy kulturowych można łatwo zrozumieć w sposób deterministyczny: skoro określone informacje istniały przed nami, jesteśmy skazani na ich powtarzanie. Nie o to jednak chodzi.

Wpływ nie jest tym samym co wyrok.

Człowiek może nieświadomie powielać zastany wzorzec, ale może go również rozpoznać, nadać mu inne znaczenie i podjąć nową decyzję. Co więcej, każda taka decyzja staje się informacją wniesioną do większego systemu.

Nie jesteśmy więc wyłącznie odbiorcami pola. Jesteśmy także jego uczestnikami i współtwórcami. To, co robimy, wpływa na relacje, rodzinę, organizację i społeczność. Nowy sposób reagowania jednej osoby może z czasem zmienić możliwości dostępne dla innych.

Nie musimy też identyfikować się ze wszystkim, co znajduje się w polu grupy, do której należymy. Możemy pozostawać częścią rodziny i jednocześnie nie kontynuować każdego rodzinnego wzorca. Możemy rozumieć historię swojego kraju, nie budując całej tożsamości na cierpieniu. Możemy wejść do organizacji i nie przyjąć wszystkich jej niepisanych zasad.

Świadomość większego pola nie powinna odbierać sprawczości. Przeciwnie — może pomóc odróżnić to, co rzeczywiście jest naszym wyborem, od tego, co dotąd powtarzaliśmy automatycznie.

Pole nie mówi, co się wydarzy

Obecność określonej informacji w polu nie oznacza, że opisuje ona gotowy scenariusz przyszłości. Pole nie jest zapisem przeznaczenia ani przepowiednią tego, co musi nastąpić.

Możemy widzieć w nim informacje związane z przeszłością, działające tendencje, niewykorzystane zasoby, wewnętrzne i systemowe ograniczenia oraz różne możliwości rozwoju sytuacji. Nie każda z tych możliwości zostanie zrealizowana. Na to, co wydarzy się dalej, wpływają między innymi nasze decyzje, działania, relacje i zmieniające się warunki.

Dlatego analiza pola nie odpowiada przede wszystkim na pytanie: „Co się stanie?”. Pokazuje raczej, jakie informacje pozostają w związku z określonym fokusem, co może wspierać jego realizację, co ją ogranicza i z jakich możliwości można skorzystać.

Możliwość nie jest jeszcze zdarzeniem. Tendencja nie jest wyrokiem. Informacja nie jest przeznaczeniem.

Takie rozumienie pola pozostawia człowiekowi sprawczość. Nie otrzymujemy jednej, zapisanej drogi, lecz szerszy obraz dostępnego potencjału. Możemy świadomie zdecydować, które informacje chcemy wzmacniać, z jakich zasobów skorzystać i wobec czego wybrać nowy sposób działania.

Właśnie to rozumienie pola — jako obrazu możliwości, a nie wyroczni stoi u podstaw tego, jak pracuję z polem informacyjnym.

Co ta perspektywa zmienia w pracy z polem informacyjnym?

W analizie pola informacyjnego punktem wyjścia jest konkretna osoba, jej fokus i to, co chce osiągnąć. Nie oznacza to jednak, że wszystkie informacje istotne dla tego celu muszą znajdować się wyłącznie na poziomie osobistym.

Temat, z którym ktoś przychodzi, może łączyć się z relacją, systemem rodzinnym, miejscem, organizacją albo szerszym kontekstem społecznym. Nie da się tego z góry założyć. Pole może pokazać inne powiązania niż te, które wydają się najbardziej logiczne na poziomie świadomym.

To ważne, ponieważ świadoma wiedza o przyczynie nie zawsze prowadzi do zmiany. Można rozumieć własny schemat, znać moment, w którym się pojawił, i nadal go powtarzać. Być może źródło zostało trafnie rozpoznane, ale nadal działa coś, co go podtrzymuje. Lojalność wobec systemu. Ukryta korzyść. Potrzeba przynależności. Informacja związana z innym poziomem pola.

Analiza nie powinna więc służyć dopasowywaniu człowieka do z góry wybranej historii ani przewidywaniu przyszłych zdarzeń. Jej wartość polega właśnie na otwartości: sprawdzamy, jaki poziom i jaka informacja są w danym momencie rzeczywiście istotne dla określonego fokusu oraz jakie możliwości otwierają się przed osobą, która z tą informacją pracuje.

 

Nie wszystko zaczęło się w nas. Ale coś może zmienić się właśnie przez nas

Każdy z nas posiada indywidualną historię, ale żaden nie jest wyłącznie jej produktem. Spotykają się w nas doświadczenia osobiste, rodzinne relacje, pamięć miejsc, język kultury i historia większych zbiorowości.

Nie musimy przypisywać polu wszystkiego, co przeżywamy. Warto jednak pozostawić miejsce na pytanie, czy dana reakcja, przekonanie lub powracający schemat rzeczywiście należy wyłącznie do nas.

Być może część informacji istniała w systemie wcześniej. Być może została przejęta jako sposób zachowania bezpieczeństwa, przynależności albo ciągłości. A być może to właśnie obecne pokolenie lub konkretna osoba ma możliwość odpowiedzieć na nią inaczej.

Nigdy nie jesteśmy tylko we własnym polu. Nie oznacza to jednak, że przyszłość została w nim wcześniej zapisana. Pole pokazuje informacje i możliwości. To, w jaki sposób z nich skorzystamy, pozostaje częścią naszej własnej drogi. A każda świadoma zmiana, której dokonujemy, może stać się nową informacją w polach, których jesteśmy częścią.

A Ty? Czy jest w Twoim życiu reakcja, przekonanie albo powracający schemat, co do którego czasem zastanawiasz się, czy naprawdę należy tylko do Ciebie?

Literatura i inspiracje

  • Émile Durkheim, The Division of Labour in Society.
  • Maurice Halbwachs, On Collective Memory.
  • Jan Assmann, „Collective Memory and Cultural Identity”.
  • C.G. Jung, The Archetypes and the Collective Unconscious.
  • Thomas Singer, Samuel L. Kimbles (red.), The Cultural Complex: Contemporary Jungian Perspectives on Psyche and Society.
  • Jörg Rasche, Thomas Singer (red.), Cultural Complexes in Europe: A Jungian Exploration of Soul, Psyche and Identity.
  • Michał Bilewicz, Traumaland. Polacy w cieniu przeszłości.
  • Earl Hopper, Haim Weinberg, The Social Unconscious in Persons, Groups and Societies.
  • Edgar H. Schein, Organizational Culture and Leadership.
  • Rupert Sheldrake, Morphic Resonance oraz The Presence of the Past.
  • Ervin Laszlo, Science and the Akashic Field.
  • Christian Norberg-Schulz, Genius Loci: Towards a Phenomenology of Architecture.